Robert Biedroń mówi o skarbówce i zakazach, a media łączą jego nagranie z PRIME 19. Polityk oznajmił, że dotarły do niego informacje dotyczące pewnej gali. Zasugerował, że osoby z banami i zakazami nie powinny zakładać, że ich działalność pozostanie bez zainteresowania odpowiednich instytucji.
Wypowiedź dotyczyła między innymi blokady na YouTube. Biedroń przeciwstawił reakcję widzów możliwej reakcji organów i skarbówki, po czym życzył udanej gali. Nie ogłosił jednak wszczęcia konkretnej kontroli ani decyzji zakazującej organizacji wydarzenia. Nie wskazał również, jakie dokładnie zakazy miał na myśli.
W nagraniu nie padła nazwa PRIME. Nie padły też nazwiska Daniela Magicala ani Rafatusa. Powiązanie wypowiedzi z ich walką jest interpretacją mediów, a nie jednoznacznym wskazaniem polityka. Nie można na tej podstawie ogłaszać, że urząd skarbowy zajął się konkretnym zawodnikiem albo że jego pojedynek został odwołany.
PRIME 19 zapowiedziano na 7 listopada w Ostrowie Wielkopolskim. Wśród ogłoszonych zestawień znalazła się walka Magicala z Rafatusem. To właśnie obecność tej pary sprawiła, że nagranie zaczęto łączyć z wydarzeniem. Sam termin publikacji wypowiedzi nie jest jednak potwierdzeniem jej adresata.
Biedroń już wcześniej publicznie zabierał głos w sprawie Magicala. Informował o złożeniu zawiadomienia do prokuratury i sprzeciwiał się publicznemu pochwalaniu przemocy wobec partnerki. Była to deklaracja polityka dotycząca wcześniejszej sprawy, a nie komunikat o prawnych konsekwencjach udziału w PRIME 19.
Osobnym wątkiem jest postępowanie dotyczące samego Biedronia, opisane przez media w 2019 roku. „Super Express” informował, że w 2000 roku przed Sądem Rejonowym w Krośnie rozpatrywano sprawę z zarzutami znęcania się oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu, dotyczącą jego rodziny. Gazeta przytoczyła wypowiedź rzecznika Sądu Okręgowego w Krośnie, sędziego Artura Lipińskiego: 7 sierpnia 2000 roku postępowanie warunkowo umorzono na dwa lata.
Biedroń zaprzeczał, że uderzył matkę. W wywiadzie dla „Super Expressu” zapewniał, że nigdy do tego nie doszło. Helena Biedroń również broniła syna. Oboje przedstawiali siebie jako ofiary przemocy ze strony jego ojca i opisywali rodzinę żyjącą w strachu.
Podczas rozmowy w TVN24, przytoczonej przez Wirtualną Polskę, matka polityka mówiła o potrąceniu, a nie uderzeniu. Zastrzegała przy tym, że nie pamięta już dokładnie wydarzeń. Jej wypowiedzi i zaprzeczenia Biedronia są częścią tej historii, której nie wolno sprowadzać wyłącznie do informacji o zarzutach.
Dawne postępowanie i obecna wypowiedź o gali pozostają odrębnymi sprawami. Z samego nagrania nie wynika ani odwołanie PRIME 19, ani potwierdzona interwencja instytucji wobec zapowiedzianej walki. W tej sprawie trzeba oddzielić mocne słowa polityka od faktycznie ogłoszonych decyzji.




