Robert Whittaker ma konkretny plan na kolejny występ. W podcaście MMArcade przekazał, że wróci do klatki w lutym 2027 roku. Ustnie zaakceptował już propozycję, a organizacja zapowiedziała przesłanie kontraktu. Australijczyk nie zdradził jednak, z kim ma się zmierzyć.
„Walczę w lutym. Dopięte. Cała naprzód” - powiedział Whittaker, w polskim tłumaczeniu jego wypowiedzi. To deklaracja zawodnika dotycząca terminu powrotu. Nie jest jeszcze potwierdzeniem pojedynku z Janem Błachowiczem.
Były mistrz wagi średniej ma za sobą udany debiut w kategorii półciężkiej. 11 lipca podczas UFC 329 pokonał Nikitę Krylova przez TKO w trzeciej rundzie. Sędzia przerwał walkę po minucie i jednej sekundzie tej odsłony. Whittaker pokazał, że jego szybkość i technika uderzeń mogą sprawiać problemy również większym rywalom.
Po zwycięstwie Australijczyk zaczął rozglądać się za kolejnym wyzwaniem w dywizji do 93 kilogramów. Wśród interesujących go nazwisk pojawiał się Błachowicz. Polak również wyrażał gotowość do takiej konfrontacji. To właśnie wcześniejsze wypowiedzi obu zawodników podsycają dziś spekulacje.
Jednym z rozważanych scenariuszy jest występ Whittakera na lutowej gali w Sydney. Australijczyk wcześniej mówił o chęci walki przed własną publicznością. W najnowszej deklaracji wskazał jednak miesiąc, nie potwierdził konkretnego wydarzenia. Nie należy więc traktować miejsca walki jako przesądzonego.
Jan Błachowicz ostatni raz wszedł do oktagonu 1 sierpnia w Belgradzie. Przegrał wtedy z Navajo Stirlingiem przez TKO w pierwszej rundzie. Polak miał swój moment na początku pojedynku, ale później rywal trafił go mocnym prawym i zakończył walkę uderzeniami w parterze.
Nie oznaczało to zakończenia kariery byłego mistrza. Błachowicz wrócił do treningów i przygotowuje się do kolejnego występu. W październikowej rozmowie z Bogdanem Rymanowskim mówił o rozmowach dotyczących następnej walki. Jego powrót jest planowany na 2027 rok.
Potencjalne starcie miałoby sportowy sens dla obu zawodników. Whittaker po zwycięskim debiucie mógłby sprawdzić się z byłym mistrzem kategorii półciężkiej. Dla Błachowicza byłaby to szansa na przełamanie niekorzystnej passy w pojedynku z rozpoznawalnym i wymagającym przeciwnikiem.
Do tego dochodzi zainteresowanie kibiców. Dwóch byłych mistrzów UFC, różne doświadczenia w wadze półciężkiej i pytanie, czy szybkość Australijczyka wystarczyłaby na siłę oraz doświadczenie Polaka. Takie zestawienie nie potrzebowałoby sztucznego konfliktu, żeby przyciągnąć uwagę.
Czy tajemniczym rywalem Whittakera okaże się właśnie Błachowicz? Wcześniejsze deklaracje i plany powrotu sprawiają, że można brać taki scenariusz pod uwagę. Nie są jednak dowodem, że kontrakty dotyczą walki między nimi.
Na razie pewne jest to, co zadeklarował sam Whittaker: celuje w lutowy występ i zaakceptował propozycję. Na nazwisko przeciwnika oraz oficjalne ogłoszenie zestawienia trzeba jeszcze poczekać.




