Konflikt Igora Włodarczyka z Marianem Ziółkowskim rozkręcił się po KSW 122, które odbyło się 10 października w Rzeszowie. Włodarczyk pokonał wtedy Welissona Paivę jednogłośną decyzją. Ziółkowski przegrał natomiast z Wilsonem Varelą, który poddał go balachą w pierwszej rundzie.
Po swoim zwycięstwie Igor wyzwał do walki zarówno Mariana Ziółkowskiego, jak i Mateusza Makarowskiego. Na samych słowach po pojedynku się nie skończyło. Włodarczyk publikował później prowokacyjne filmiki w mediach społecznościowych, podgrzewając temat obu zestawień.
W jednym z nagrań jadł makaron, a obok znajdowała się figurka z odniesieniem do Mariana. Była to kolejna zaczepka pod adresem Ziółkowskiego i Makarowskiego, znanego kibicom jako „Makaron”. Sportowe wyzwania przerodziły się w coraz bardziej osobisty spór.
Ziółkowskiemu nie spodobało się zachowanie młodego zawodnika po KSW 122. Ocenił, że szybkie przejście od płaczu do wyzywania kolejnych przeciwników wyglądało sztucznie, a wygłoszone teksty sprawiały wrażenie wcześniej przygotowanych.
Włodarczyk odebrał te słowa jako uderzenie w przeżywaną stratę. Odpowiedział bez ogródek:
- Nie podam nigdy ręki, nie będzie nigdy zgody.
23-latek stwierdził również, że Ziółkowski jest dla niego skończony zarówno jako człowiek, jak i zawodnik. Zapowiedział zakończenie medialnej wymiany.
A co z walką? Włodarczyk nie zamierza czekać na termin Mariana. Były mistrz zaproponował marzec lub kwiecień przyszłego roku, ale Igor chce wrócić wcześniej.
Priorytetem jego zespołu pozostaje Mateusz Makarowski, mimo że niedawno został ciężko znokautowany przez Adama Soldaeva. Właśnie potrzebą odpoczynku Makarowskiego Ziółkowski tłumaczył swój apel o zaprzestanie wyzwań.





