Start/Aktualności/UFC

Iwo Baraniewski po pierwszej porażce. Najbardziej boli stracona szansa

Iwo Baraniewski po porażce z Alonzo Menifieldem na UFC 331 wskazuje na trudne zbijanie wagi i problemy z rozłożeniem sił. Sędziów nie obwinia.

UFC•Autor: Lewy Sierpowy•Publikacja: •Aktualizacja: •3 min czytania
Iwo Baraniewski podczas walki w oktagonie UFC
Zdjęcie: UFC
TRYB CZYTANIA

Iwo Baraniewski uważa, że zwycięstwo było do wzięcia. Na UFC 331 przegrał jednak z Alonzo Menifieldem niejednogłośną decyzją sędziów. W rozmowie z InTheCage przyznał, że najbardziej boli go świadomość niewykorzystanej szansy, a nie sama utrata statusu niepokonanego.

To pierwsza zawodowa porażka „Rudego” po dziewięciu wygranych z rzędu. Wszystkich wcześniejszych rywali kończył już w pierwszej rundzie. Menifield jako pierwszy zmusił go do walki przez pełne trzy rundy, a ten dystans przyniósł Polakowi kilka konkretnych wniosków.

Baraniewski nie zamierza przerzucać odpowiedzialności na arbitrów. Mimo rozgoryczenia skupia się na własnym występie. W jego ocenie mógł zrobić więcej, by przechylić wynik na swoją stronę.

Co dokładnie się wydarzyło

Problemy zaczęły się jeszcze przed pojedynkiem. Dzień przed ważeniem Polak miał do zrzucenia około 2,6 kilograma, a organizm przestał reagować na kolejne próby odwodnienia tak jak wcześniej. Baraniewski ocenił to zbijanie wagi jako najtrudniejsze w dotychczasowej karierze.

Zwrócił też uwagę na częstotliwość startów. W ostatnim okresie przechodził przez robienie limitu praktycznie co dwa lub trzy miesiące. To ważny element jego oceny przygotowań, choć sam nie sprowadza przegranej wyłącznie do problemów z wagą.

W oktagonie od początku było ostro. Obaj ruszyli do mocnych wymian, a zdaniem Baraniewskiego tempo pierwszej rundy odbiło się na jego późniejszej dyspozycji. Polak widzi potrzebę lepszego gospodarowania siłami podczas walki.

Dlaczego ten temat ma znaczenie

„Rudy” dwukrotnie mocno naruszył Menifielda, ale nie zdołał go skończyć. Docenił reakcje Amerykanina, który w trudnych chwilach korzystał z klinczu i blokował kolejne ataki. Ocenił też, że prawdopodobnie nie mierzył się wcześniej z równie silnym fizycznie przeciwnikiem.

Osobna lekcja dotyczy końcówek rund. Baraniewski przyznał, że wcześniej nie przywiązywał tak dużej wagi do aktywności w ostatnich sekundach. Po pierwszej walce rozstrzygniętej na kartach sędziowskich patrzy na ten element inaczej.

Po powrocie z Los Angeles spotkał się przede wszystkim z pozytywnym odbiorem kibiców. Pierwsza przegrana nie oznaczała więc chłodnego przyjęcia ze strony fanów, mimo że sam zawodnik mocno przeżywał wynik.

Teraz Baraniewski chce przede wszystkim odpocząć i się zregenerować. Nie planuje jednak wielomiesięcznego rozbratu z treningami. Porażkę traktuje jako bolesną lekcję, z której musi skorzystać przed kolejnym wejściem do oktagonu.

Najnowsze wiadomości →Zobacz YouTube ↗
ZOBACZ RÓWNIEŻ

Więcej na ten temat