Damian Piwowarczyk zrobił najważniejszy krok w stronę UFC. Podczas Dana White's Contender Series pokonał niepokonanego wcześniej Emilio Quissuę, kończąc walkę w pierwszej rundzie. Dana White przyznał mu kontrakt. Były zawodnik KSW będzie teraz walczył w nowej organizacji.
Na pierwszy występ nie chciałby długo czekać. Po gali „Damsyn” wskazał perspektywę trzech-czterech miesięcy i wymienił styczeń 2027 roku jako możliwy termin debiutu. Jest jednak istotny warunek: zdrowie. Polak podejrzewa uraz stopy, który musi sprawdzić u lekarza.
Droga do angażu nie była tak łatwa, jak mógłby sugerować szybki finisz. Na początku Quissua sprawiał Piwowarczykowi problemy. Sprawniej poruszał się na nogach, miał przewagę szybkości i trafiał Polaka.
Co wiemy na ten moment
W wypowiedziach po walce, przytoczonych przez myMMA, Piwowarczyk przyznał, że poczuł stres związany z rangą wydarzenia. Wspomniał również o długich przygotowaniach i podróży z Polski. Jak sam zaznaczył, zwykle potrzebuje czasu, żeby wejść w pojedynek.
Nie próbował przy tym pomniejszać atutów przeciwnika. Otwarcie uznał jego przewagę w szybkości i pracy nóg. Swoich argumentów upatrywał gdzie indziej: w odporności na ciosy i sile własnych uderzeń.
To właśnie mocny cios zmienił przebieg starcia. Pod koniec pierwszej rundy Piwowarczyk posłał Quissuę na matę, po czym dołożył kolejne uderzenia. Sędzia wkroczył i zakończył pojedynek.
Nawet po takim rozstrzygnięciu Polak nie był całkowicie spokojny o kontrakt. Opowiadał, że wątpliwości pojawiły się, gdy po walce zajrzał na portal X. Samo zwycięstwo nie oznaczało jeszcze dla niego pewności angażu.
Miał jednak mocny argument: jako jedyny zawodnik tej gali skończył przeciwnika w pierwszej rundzie. Piwowarczyk uznał, że taki występ powinien wystarczyć. Ostateczna decyzja White'a potwierdziła jego nadzieje.
Co to oznacza dalej
Dla „Damsyna” kontrakt ma znaczenie wykraczające poza samą zmianę organizacji. Po gali mówił o realizacji marzenia, które towarzyszyło mu od początku treningów sportów walki. Nie ukrywał radości z osiągnięcia tego celu.
Teraz priorytetem będzie ustalenie, co dokładnie stało się ze stopą. Piwowarczyk mówił o podejrzeniu uszkodzenia, nie o potwierdzonej diagnozie. Bez badania nie ma podstaw, by określać skalę problemu ani długość ewentualnej przerwy.
Dlatego stycznia 2027 roku nie należy traktować jako ogłoszonej daty walki. To termin, w którym zawodnik chciałby wystąpić, jeśli pozwoli mu na to stan zdrowia. Kontrakt jest już faktem, ale plan debiutu pozostaje warunkowy.
Na gorąco po zwycięstwie Piwowarczyk miał też znacznie prostszy plan: zjeść durum kebaba. Po wymagającym występie i emocjach związanych z angażem w UFC znalazło się więc miejsce na luźniejszy akcent. Konkretne przygotowania do debiutu muszą poczekać na wyjaśnienie sprawy stopy.


